21 października 2009- archiwa

Odlewnia Nowy Mystal zwalnia pracowników21.10.09

Około 130 osób z prawie 180 zatrudnionych w Odlewni Nowy Mystal, na koniec sierpnia straci pracę. Wypowiedzenia już dostali, od początku lipca nie przychodzą do zakładu. Z odlewni nie zwolniono tylko części pracowników, którzy są zatrudnieni czasowo, im umowy wygasną automatycznie. To oni podtrzymują resztki produkcji, żeby można było za zakład wziąć lepszą cenę. Gdy wygaśnie produkcja firmę będzie można sprzedać po cenie złomu. Przedsiębiorstwo zostało wystawione na sprzedaż. Otwarcie ofert miało nastąpić 4 sierpnia, lecz do tego nie doszło, bo do syndyka masy upadłościowej zakładu nie wpłynęła żadna oferta. Cena wywoławcza opiewała na 6,2 mln zł.

Dariusz Toborek przepracował w myszkowskiej odlewni 24 lata. Ostatnio na stanowisku brygadzisty spawacza. Ma 43 lata.

- Szukam pracy, ale na razie nie ma żadnych ofert. Nie dostaliśmy jeszcze zaległych wypłat za lipiec, które się nam należą. Jestem jedynym żywicielem rodziny - mówi Toborek.- Córka idzie w tym roku na studia, druga pójdzie za rok. Trzeba będzie liczyć chyba na pomoc rodziny. Mam nadzieję, że może zostanę znów zatrudniony przez nowego właściciela, ale w tym roku raczej chyba będzie o to trudno. Takich osób jak ja jest bardzo dużo - mówi Toborek.

Jacek Bednarczyk, który pracował w firmie pięć lat nie ma raczej nadziei na ponowne zatrudnienie w myszkowskiej odlewni.

- W Myszkowie nie ma dla mnie pracy. Myślę o wyjeździe na zagraniczny kontrakt. Rozesłałem już CV do różnych firm. Jestem z zawodu ślusarzem-spawaczem - mówi Bednarczyk.

W Nowym Mystalu średnia pensja nie przekraczała 1600 zł. Jeszcze w sierpniu powinien zostać ogłoszony kolejny przetarg na składanie ofert. Prawdopodobnie cena wywoławcza zostanie obniżona o 25 proc.

Jeśli nie będzie chętnego, to firmę można będzie sprzedać z wolnej ręki, bez minimum cenowego.

- Naszą odlewnią zainteresowanych było kilka branżowych przedsiębiorstw, głównie ze Śląska, ale i z województwa małopolskiego - mówi dyrektor generalny Nowego Mystalu Jan Pasek.

W firmie nie ma już związku zawodowego Solidarność, której członkowie doprowadzili do tego, że zadłużona firma została postawiona w stan upadłości, a nie likwidacji, dzięki czemu załodze należą się pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

- To szykanowanie członków Solidarności, których działania uratowały zakład przed zamknięciem - mówi Stanisław Adamczyk, przewodniczący nie istniejącego już w Nowym Mystalu NSZZ Solidarność.

Związkowcy nie zostali objęciu ustawową ochroną, która nie pozwala ich zwalniać z pracy, gdy zakład jeszcze działa.

To czwarta upadłość w dziejach Mystalu (pierwotna nazwa handlowa Myszkowskich Zakładów Metalurgicznych). W okresie największego rozkwitu, w latach siedemdziesiątych zatrudniał 4,5 tysiąca ludzi.

Pierwszy raz upadłość Mystalu ogłoszono w 2001 roku. Zakład wyszedł na uczestnictwie w Narodowym Funduszu Inwestycyjnym jako prawie bankrut. Kupiły go, ale tylko część - stalownię i odlewnię Polskie Odlewnie S.A. Tylko trzy lata było w miarę spokojnie. Odlewnie weszły w kryzys i pozbyły się Mystalu, który kupił grupa prywatnych przedsiębiorców, a spółkę przemianowano na Mistal . W 2004 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wydało zgodę na kupno Mistalu przez rosyjski holding Ałtajwago.

Rosjanie zapłacili wg oficjalnych informacji 4 mln zl. Potem firma pod nazwą Nowy Mystal przeszła w ręce ukraińskiej spółki, która przez ostatni rok unikała kontaktu ze związkowcami.

Najwyższe bezrobocie

Bezrobocie w powiecie myszkowskim jest najwyższe w woj. śląskim, przekracza 16 procent.

Na koniec czerwca w PUP (ostatnie oficjalne dane) zarejestrowanych było 4353 osób, z tego 1402 miały prawo do zasiłku. Na stronie internetowej PUP jest dwanaście ofert pracy m.in. dla szwaczek i kierowców.

źródło Krzysztof Suliga Polska Dziennik Zachodni

Kategorie: ArtykułyKomentarze (0) →

Starosta myszkowski straci(ł) stołek21.10.09

Starosta myszkowski Marian Wróbel musi odejść ze stanowiska. Sąd Okręgowy w Kielcach podtrzymał skazujący go wyrok Sądu Rejonowego w Jędrzejowie.

Jak poinformował nas rzecznik sądu w Kielcach Marcin Chałoński, Wróbel skazany został za sfałszowanie podpisu prokuratorskiego swego podwładnego (w czasie, gdy był szefem Prokuratury Rejonowej w Myszkowie) na 6 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem na 2 lata, zakaz zajmowania stanowisk w wymiarze sprawiedliwości przez rok oraz 2100 złotych grzywny. Wyrok jest prawomocny.

- Idę na emeryturę. Nabyłem już uprawnienia - powiedział nam Wróbel. - Nie wiem czy sam podam się do dymisji, czy odwoła mnie rada.

Starosta na razie nie wie co będzie dalej robił. Musi na spokojnie wszystko przemyśleć. Zamierza wystąpić do Sądu Najwyższego o kasację, ale musi wcześniej opuścić fotel, bo w samorządzie z wyrokiem skazującym pracować nie można - tak stanowi ustawa o samorządzie.

Sprawa sfałszowania podpisu wyszła na jaw w 2006 roku. Wówczas prowadzący ją prokurator z Myszkowa przygotował akt oskarżenia przeciwko dyrektorce jednej ze szkół, bo sfałszowała ona w 2004 r. podpisy członków Rady Rodziców, którzy rzekomo chcieli sfinansowania zatrudnienia w szkole sekretarki. Gdy prowadzący sprawę prokurator zorientował się, że akt oskarżenia nagle zmienił się w umorzenie, złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Ta przekazała sprawę do prokuratury w Bielsku-Białej, która sformułowała akt oskarżenia dotyczący przekroczenia przez ówczesnego szefa Prokuratury Rejonowej Mariana Wróbla uprawnień i sfałszowania podpisu swego podwładnego. Wróbel cały czas twierdził, że jest niewinny.

- Nie popełniłem żadnego przestępstwa i potrafię to przed sądem udowodnić. Będę się domagał jakiejś sensownej opinii grafologicznej. To sprawa sprzed ponad trzech lat. Pod koniec roku podpisywałem sporo dokumentów, także w zastępstwie prokuratorów, jeśli ich na przykład nie było. Miałem do tego uprawnienia. Uważam, że nie podpisałem niczego, co by nie było zgodne z prawem. Mogłem się w czymś pomylić w natłoku spraw. Przestępstwem jest umyślne sfałszowanie dokumentu. Oglądałem ten podpis. On jest “taki niczyj”. Nie wiem, do której osoby go przypasować - tłumaczył się.

Radni powiatowi, z którymi rozmawialiśmy, nie wiedzieli jeszcze o wyroku, który zapadł w Kielcach.
- Jestem zaskoczony. Myślałem, że sprawa będzie się przeciągała do końca kadencji. Nie wiem jak się do tego ustosunkować - mówi radny klubu PiS Piotr Bańka, wielokrotnie krytykujący samorządową politykę starosty.

O wyroku dowiedział się od nas także wiceprzewodniczący rady powiatu Łukasz Stachera, należący do koalicji związanej ze starostą.
- Nie potrafię się na gorąco do tego odnieść. Nie chcę się wypowiadać - stwierdził Stachera.
Lepiej poinformowany był natomiast były starosta, obecny radny Ryszard Chachulski.
- Trzeba będzie wybrać nowego starostę. Wiele się jednak nie zmieni, bo koalicja ma w radzie większość i starostą zostanie ktoś z tego grona - stwierdził Chachulski.

Jak dowiadujemy się w Wydziale Nadzoru Prawnego wojewody śląskiego, dla rozwiązania stosunku pracy ze starostą konieczna jest uchwała Rady Powiatu o jego odwołaniu. Przepisy nie przewidują terminu odwołania starosty będącego pracownikiem samorządowym, naruszającego przepisy ustawy o pracownikach samorządowych. Nie ulega wątpliwości, że odwołanie to powinno nastąpić.
Odwołanie starosty jest równoznaczne z odwołaniem całego zarządu. Starosta może także sam zrezygnować, a uchwałę radni mogą podjąć nawet na nadzwyczajnej sesji. Rada Powiatu dokonuje wyboru nowego zarządu w ciągu 3 miesięcy. Marian Wróbel traci natomiast mandat radnego z mocy prawa.

Przypomnijmy:

Obecny już odwołany starosta myszkowski - wcześniejszy prokurator rejonowy w Myszkowie i prokurator okręgowy w Częstochowie już wcześniej był podejrzewany o konflikt z prawem. Miało to związek z kandydowaniem na stanowisko starosty myszkowskiego. Wróbel wystartował wyborach do rady powiatu myszkowskiego z Komitetu Wyborczego “Przyszłość”. Rozpoczynając kampanię wyborczą nie zrezygnował z funkcji prokuratora, lecz poszedł na zwolnienie lekarskie. Dostał 421 głosów i wszedł do rady. 27 listopada 2006 roku został wybrany na starostę myszkowskiego. Na pierwszej sesji wygłosił przemówienie i wcale już na chorego nie wyglądał. Co ciekawsze jednak, Wróbel nadal nie zrezygnował wówczas z posadki prokuratorskiej. Tyle tylko, że na zwolnieniu lekarskim.Starosta nie wystąpił o urlop bezpłatny na czas prowadzenia kampanii, a będąc na L4 zajmował się kampanią wyborczą, zarabiając przy tym państwowe pieniądze (na zwolnieniu lekarskim otrzymując 80 proc. pensji).

źródło POLSKA Dziennik Zachodni

Kategorie: ArtykułyKomentarze (0) →

  • You Avatar
    Jak wiecie, jestem wielkim fanem Ayumi Hamasaki, która jest jedną z najpopularniejszych japońskich piosenkarek (nazywaną "cesarzową popu")- dlatego ten theme nosi jej imię. Aby zmienić ten tekst, wystarczy wejść do PA i zmienić tekst "O użytkowniku". ^_*